środa, 14 listopada 2018. Imieniny Emila, Laury, Rogera

Ekologiczne, zdrowe i smaczne

2018-04-29 16:00:00 (ost. akt: 2018-04-29 09:49:00)

Autor zdjęcia: Archiwum prywatne

Niedaleko Nidzicy w Sarnowie rodzina Pisarewicz zajmuje się sadownictwem. Na 12 hektarach rosną przede wszystkim jabłonie. Są wśród nich ligole, gala, bohemia, alwa. Uprawiają również zboże, rzepak i grykę.

Zaczynali od 2 hektarów. Obecnie mają ich 130. Oprócz sadownictwa uprawiają grykę, zboże, rzepak. Gospodarstwo jest całkowicie zmechanizowane. Mają również duży, ładny i wygodny dom. Oprócz tego do przechowywania owoców postawili chłodnię z prawdziwego zdarzenia z tzw. kontrolą. Są także silosy do przechowywania zboża. — Teraz jest o wiele mniej pracy w gospodarstwie, mimo że jest bardzo duże — mówi Krystyna Pisarewicz.

Ale początki były niesamowicie trudne. Krystyna i Krzysztof Pisarewicz działalność rozpoczęli w 1984 roku. Mieli wówczas 2 hektary ziemi, na której posadzili pierwsze jabłonie i kilka grusz. Między rzędami rosły truskawki.

— Wszystko robiliśmy własnym rękami, sami. Dużo pomagała nam moja teściowa, za co jestem jej bardzo wdzięczna — mówi Krystyna.

Powoli kupowali nową ziemię od sąsiadów. Zanim doczekali się pierwszych zbiorów jabłek, uprawiali kalafior, marchewkę, fasolkę szparagową, kapustę.

— Wstawałam o 4 rano, pakowałam do skrzynek warzywa i jechałam na rynek, żeby je sprzedać. Kapustę szatkowałam, bo taką klienci chętniej kupowali. Od razu nadawała się do kiszenia — opowiada Krystyna.

W miarę powiększania gospodarstwa zrezygnowaliśmy z warzyw, a zaczęliśmy uprawiać zboże. Postanowili jednak nadal rozwijać sadownictwo, bo zakochali się w jabłkach.

— Drzewka wymagają dużo pracy. Aby dobrze rosły muszą być prawidłowo osadzone, ukorzenione i nawodnione. Pierwsze drzewka podlewaliśmy ręcznie z ciągnika wężem z opryskiwacza. Trzeba było również opryskiwać jabłonie. Sama pryskałam drzewka, ciągnąc 100-litrowy opryskiwacz na kółkach, a w Nowy Rok robiłam siatkę, żeby ogrodzić sad — wspomina Krystyna Pisarewicz.

Żeby drzewka dobrze rosły, trzeba było je pielić. — Robiłyśmy to razem z teściową ręcznie przy pomocy haczki. Była to robota nieskończona, jak doszłyśmy do końca pola, to musiałyśmy wracać na początek, bo tam już zielsko wyrosło. I od początku. To taka niemal Syzyfowa praca — śmieje się Krystyna.

Powoli drzewka rodziły coraz więcej owoców. Uprawiali wtedy lobo, kortland, antonówkę, mekintosz. Pierwsze owoce zostawiali dla siebie, robiąc różne smaczne przetwory. — Niewielką ilość sprzedawałam na rynku w Nidzicy — mówi Krystyna.

— Po 3 latach dobrze pielęgnowane, nakarmione nawozami ekologicznymi drzewko daje od 20 do 30 kilogramów jabłek. Co roku dosadzaliśmy nowe jabłonie. Zdobywaliśmy wiedzę teoretyczną na temat uprawy jabłek — mówi Krystyna.

Jeździli na sympozja, konferencje, uczestniczyli w spotkaniach naukowych w Grójcu, zagłębiu polskich jabłek. Ich przewodnikiem był profesor Makosz. Chętnie korzystali z jego rad. I ta zdobyta wiedza wkrótce dała efekty.

Jabłek było coraz więcej i trzeba było je gdzieś przechować, bo nie wszystkie na pniu się sprzedały. Wtedy postawili pierwszą chłodnię, taką trochę prymitywną, w której wszystko trzeba było robić ręcznie.

— Sami zbijaliśmy skrzynki na jabłka. Potem trzeba było je ustawiać warstwami jedna na drugiej, coraz wyżej i wyżej. Potem musieliśmy je zdejmować, wynosić, wkładać do żuka i raniutko jechać na rynek. Staliśmy do godziny 10 lub 11, żeby wszystko sprzedać. Ręce mnie bolały od dźwigania — opowiada Krystyna.

W końcu udało się zamontować taśmę automatyczną. Odpadło noszenie skrzynek. Sprzedaż rosła. Postanowili ulżyć sobie w pracy i sukcesywnie mechanizowali swoje gospodarstwo.

— Pierwszym naszym zakupem jakiego dokonaliśmy był opryskiwacz do ciągnika, a potem ciągnik ogrodniczy. Nie musiałam już ciągnąć za sobą opryskiwacza i oczywiście pracę wykonywało się szybciej. Miałam trochę wolnego czasu dla siebie — wspomina Krystyna.

Od 15 lat mają już wszystkie maszyny potrzebne i do uprawy jabłek, i zboża. Całe gospodarstwo jest zmechanizowane. Nie mają także problemów ze zbytem, bo sprzedają swoje jabłka jednemu kontrahentowi. Krystyna podkreśla, że jest to efekt pracy całej rodziny. — Bez niej nie dalibyśmy sobie rady — mówi.

Najważniejsze w sadownictwie jest przechowywanie owoców, dlatego pobudowali profesjonalną chłodnię. — Jest w niej odpowiednie nawilżenie sterowane elektronicznie, jest utrzymywana odpowiednia temperatura ustawiana automatycznie. Ma 3 komory. Zerwane jabłka układa się do 300-kilogramowych skrzyniopaletach, wózkiem widlakiem wwozi do odpowiedniej komory i automatycznie ustawia do góry. Napełnioną komorę zamyka się i nie potrzeba do niej zaglądać aż do czasu sprzedaży jabłek — tłumaczy Krystyna.

Do jednej z tych komór wstawia się jabłka, które idą do bezpośredniej sprzedaży. Wówczas ręcznie sortuje się owoce i jadą do konsumenta. — Po otwarciu takiej komory od razu czuć zapach jabłek — mówi sadowniczka.

Mimo że mają pełną mechanizację to, aby urodziło się dorodne, pachnące i smaczne jabłko trzeba wiele rzeczy wykonać ręcznie. — Po pierwszych opryskach przed kwiatem jeszcze i po drugich w czasie kwitnienia oraz mechanicznym przerzedzeniu, trzeba ręcznie wyciąć jabłuszka tak, aby jedno od drugiego było w odległości 15 centymetrów. Miarę mam już w oku. Wystarczy, że spojrzę i wiem które jabłko trzeba wyciąć. Jeśli nie zrobiłoby się tego, to owoce byłyby małe i niesmaczne — wyjaśnia Krystyna.

Każdego lata wycinać trzeba gałęzie, żeby doświetlić drzewko. — Wycinamy niepotrzebne pędy tak, aby jabłka dostały jak najwięcej słońca — wyjaśnia.

Wrzesień to czas zbiorów. Wtedy wszystkie ręce przydają się do pracy. Nie ma leniuchowania. Zbiory zaczynają od lobo. Do ciągnika przymocowana jest platforma, na której stoją zbieracze i z drabin zrywają owoce.

— Jabłka trzeba zbierać w odpowiednim czasie. Musi zadecydować o tym sam sadownik. Musi najpierw spróbować jabłko, żeby poczuć smak, potem poczuć jego zapach. Jeśli jest pachnące i smaczne, zaczynamy zbiory. Czasami zdarza się, że przed zbiorem jeszcze raz prześwietlamy owoce, żeby je nasłonecznić — mówi Krystyna.

Jeśli jabłko brązowieje, to znaczy, że za szybko zostało zerwane. Dodaje, że ten sam gatunek jabłka może w różnych latach inaczej smakować, a to zależy przede wszystkim od słońca i lekkich przymrozków.

— Lekkie wieczorne przymrozki i słońce w ciągu dnia służą jabłku. Leciutko zmrożone i rozgrzane promieniami słonecznymi są dorodne, pyszne i cudnie wyglądają — przekonuje.

Sad zimą też wymaga uwagi. Trzeba śledzić pogodę, sprawdzać jaki będzie mróz. Drzewka na początku zabezpieczali przed mrozami dymem, a teraz mają maszynę wytwarzającą sztuczną mgłę. Czasami i to nie pomaga. Zdarzały się lata, że jabłonie wymarzały, ale i takie, że usychały.

Obecnie w sadzie jest dobry system nawadniający, więc susza raczej nie jest dla drzewek groźna.

Ich jabłka są nie tylko kolorowe, pachnące, smaczne, ale i zdrowe, bo otrzymały certyfikat jabłoni ekologicznych. Jest z tym trochę kłopotu, bo sad jest pod stałą kontrolą sanepidu.

— Musimy stosować specjalne środki ochrony roślin, sanepid pobiera próbki, robi badania, a wyników nie da się oszukać. Jeśli nasze jabłka nie spełniałyby odpowiednich kryteriów, straciłyby certyfikat ekologiczny, a tego nie chcielibyśmy — mówi Krystyna.

Na zakończenie naszej rozmowy dodaje, że jabłka doskonale się sprawdzają jako maseczki odżywcze na twarz. — Są doskonałe i o wiele zdrowsze i skuteczniejsze niż te naszpikowane chemią. Warto wypróbować — zachęca, podając przepis na taką maseczkę.

Najlepiej przygotować ją tuż przed użyciem. Należy wziąć jedno jabłko alwa, obrać ze skórki, zetrzeć na drobnej tarce, dodać szczyptę miodu i trochę zmielonego lnu. Dokładnie wszystko wymieszać. Oczyścić twarz i nałożyć maseczkę na 10 minut. Następnie zmyć maseczkę ciepłą wodą. Po zabiegu twarz jest jest promienna, rozświetlona i młodsza. Maseczkę taką można stosować również na dłonie. Są doskonale nawilżone.

roz

Podziel się informacją: Pochwal się tym, co robisz. Pochwal innych. Napisz, co Cię denerwuje. Po prostu stwórz swoją stronę na naszym serwisie. To bardzo proste. Swoją stronę założysz klikając " Tutaj ". Szczegółowe informacje o tym czym jest profil i jak go stworzyć: kliknij
Problem z założeniem profilu? Potrzebujesz porady, jak napisać tekst? Napisz do mnie. Pomogę: Igor Hrywna
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

Zagraj w GRY.wm.pl

  • Goodgame Empire
  • Goodgame Big Farm
  • Goodgame Poker
  • Shadow Kings - The Dark Ages